Wilczomlecz lśniący, czyli korona cierniowa. Uprawa w doniczce

0
Wilczomlecz lściący - korona cierniowa
Wilczomlecz lśniący, zwany koroną cierniową, to bardzo atrakcyjna i mało wymagająca roślina.

Wilczomlecz lśniący, nazywany z powodu swoich kolczastych, powyginanych pędów także „koroną cierniową”, to bardzo ciekawa, choć nieco niebezpieczna roślina doniczkowa.

Wilczomlecz – euforbia – korona cierniowa

Wbrew pozorom nie jest kaktusem, co mogłyby sugerować jego ostre, sztywne kolce, ale należy do rodziny wilczomleczowatych i jest blisko spokrewniony z doskonale nam znaną poinsecją (gwiazdą betlejemską). Rodzina wilczomleczy obejmuje znacznie większą liczbę roślin, zarówno dziko rosnących (również w Polsce), jak i uprawianych jako rośliny dekoracyjne.

Dowiedz się też: Jak uprawiać skrętniki i co robić, żeby kwitły

Wilczomlecz lśniący – znany również jako euforbia – do niedawna był rośliną bardzo popularną, ale na pewien czas odszedł w zapomnienie. Obecnie jednak znów powraca do łask i coraz częściej gości na naszych parapetach. Trudno się temu dziwić, gdyż w pierwszych latach uprawy jest bardzo dekoracyjny i może być prawdziwą ozdobą niemal każdego wnętrza.

Pędy i kwiaty wilczomleczu lśniącego

Pędy wilczomleczu są pokryte kolcami, stąd zwyczajowa nazwa rośliny - korona cierniowa. Trzeba też uważać na bezpośredni kontakt z jej sokiem, który działa drażniąco (stąd z kolei "wilcze mleko").

Decorev974 - pixabay.com
Euforbia

Kwitnąca euforbia wygląda bardzo efektownie. Ale pamiętajmy, że nie powinna znajdować się w zasięgu dzieci (i zwierząt).

Szjen09190 - pixabay.com
Kwitnący wilczomlecz lśniący

Kwiaty wilczomleczu są bardzo niepozorne, ale otaczają je bardzo atrakcyjne i kolorowe liście przykwiatowe.

4547 - pixabay.com
Wilczomlecz lśniący

To właśnie liście przykwiatowe wyglądają jak płatki kwiatów wilczomlecza i sprawiają, że wyglądają one bardzo atrakcyjnie.

Hwejane - pixabay.com
Wilczomlecz zwaby koroną cierniową

Euforbia lubi jasne miejsca, nie przepada za to za wodą. Między jednym podlewaniem, a drugim górna warstwa ziemi powinna przeschnąć.

Katja - pxabay.com
Czerwony wilczomlecz

Euforbie były kiedyś bardzo popularne. Ostatnio są mniej "modne", ale to atrakcyjne i ciekawe rośliny.

Ferdi Sezgin - pixabay.com

Blaski i cienie wilczomlecza lśniącego

Wilczomlecz lśniący jest też mało wymagający i dość wytrzymały, dlatego rzadko stwarza problemy uprawowe. Zanim jednak zdecydujemy się na jego uprawę, powinniśmy pamiętać, że ma on też swoje drugie, ciemniejsze oblicze

Pędy liście i korzenie rośliny (tak jak wszystkich wilczomleczy), zawierają mleczny, drażniący sok, który po dostaniu się do oka, nosa lub ust, może być przyczyną poważnych kłopotów zdrowotnych (m.in. obrzęki, podrażnienia, stany zapalne).

Polecamy też: Pięknie kwitnącą medinillę wspaniałą i podpowiadamy, jak o nią dbać

Pewnym zagrożeniem mogą być też ostre kolce, pokrywające pędy wilczomlecza. Początkowo nie jest ich wprawdzie zbyt dużo, gdyż pędy młodych roślin są krótkie i niemal całkowicie zasłonięte licznymi, zielonymi liśćmi, ale z czasem zaczyna ich przybywać. Po kilku latach, cierniste, powyginane, grube pędy są już dobrze widoczne i mogą nas poranić nie tylko podczas przeprowadzania zabiegów pielęgnacyjnych, ale też w chwili, gdy roślina przewróci się razem z doniczką, kalecząc nas, nasze dzieci lub zwierzęta domowe.

Z tego względu lepiej unikać uprawy wilczomlecza lśniącego w pokoju dziecięcym, w sypialni lub w miejscu, gdzie przebywają zwierzęta domowe, przeznaczając dla niego bezpieczniejsze miejsce w salonie lub w obszernym holu.

Atrakcyjny i kolorowo kwitnący wilczomlecz

Przy odpowiedniej opiece i zachowaniu podstawowych zasad ostrożności, wilczomlecz lśniący może być jednak wspaniałą i atrakcyjną ozdobą mieszkania. Początkowo ma zwarty, kompaktowy pokrój, a jego pędy są niemal całkiem ukryte pod zielonymi liśćmi, z czasem jednak roślina coraz bardziej się rozrasta, osiągając spore rozmiary (może osiągać wys. ok. 1,5 m).

Z wiekiem pędy wilczomleczu pokrywają się grubą, brązową skórką i stają się bardziej kanciaste. Zaczynają się też rozkrzewiać, wyginać i odkształcać, a roślina traci kompaktowy pokrój i przybiera formę luźnego, nieforemnego krzewu.

Poznaj też: Wilczomlecz trójżebrowy, często mylony  z kaktusem

Nie oznacza to jednak, że przestaje być atrakcyjna, gdyż jej elastyczne, powyginane, cierniste pędy mają swój niezaprzeczalny urok i są niezwykle oryginalne. Dodatkową ich ozdobą są też owalne, zielone, choć niezbyt liczne liście oraz pojawiające się na pędach od wiosny do jesieni kwiatostany (kwiecień-październik).

Właściwe kwiaty wilczomleczu są wprawdzie drobne i niepozorne, ale otaczają je barwne i dekoracyjne liście przykwiatkowe, które w zależności od odmiany, mogą być białe, żółte, pomarańczowe lub czerwone.

Jakie wymagania ma wilczomlecz

Uprawa wilczomleczu lśniącego nie jest trudna i nie powinna przysparzać kłopotów nawet osobom początkującym. Do prawidłowego rozwoju roślina potrzebuje jedynie bardzo jasnego stanowiska oraz przez cały rok pokojowej temperatury (20-24°C latem, 18-20°C zimą). Latem może być wystawiana na zewnątrz, ale zimę musi spędzać w pomieszczeniu, najlepiej na parapecie południowego okna.

Podlewanie też nie powinno być kłopotliwe, gdyż wilczomlecz lepiej znosi przejściową suszę niż przelanie. Roślina potrzebuje bardziej wilgotnego podłoża latem (w sezonie wegetacyjnym należy podlewać ją częściej), natomiast niemal suchego zimą, dzięki czemu od jesieni do wiosny podlewanie można ograniczyć do minimum. Dobrze jest też, jeśli pomiędzy kolejnymi podlewaniami, wierzchnia warstwa podłoża w doniczce przeschnie, dzięki czemu ryzyko przelania roślin jest mniejsze.

Poznajcie również: Storczyki, które można uprawiać w powietrzu

Tych błędów unikaj

Mimo swoich niewielkich wymagań, wilczomlecz lśniący jest jednak dość wrażliwy na błędy uprawowe, na które reaguje najczęściej zrzucaniem liści. Do takiej sytuacji może dojść wtedy, gdy roślina ma zbyt mało światła, przebywa w zbyt niskiej temperaturze, zostanie przelana lub będzie często przestawiana.

Oceń artykuł
4,00 / 5 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy
Więcej na ten temat:

,

Autor: Katarzyna Józefowicz

Polecamy Ci również

Zobacz także