Gunnera olbrzymia i gunera brazylijska – jak uprawiać te rośliny w ogrodzie

0
Gunera
Gunera to bylina raczej dla zapalonych ogrodników. Trzeba o nią zadbać, ale wygląda niesamowicie.

Gunnera to największa bylina, jaką można uprawiać w polskich ogrodach. Podpowiadamy, jakie warunki trzeba zapewnić gunnerom i jak dbać o te egzotyczne rośliny.

Gunnera to znakomita propozycja dla ogrodników poszukujących atrakcyjnych i egzotycznych roślin. W polskim klimacie wymaga ona nieco starań, ale jej niezwykły wygląd wynagradza trud uprawy. Jej polska nazwa to parzeplin, jednak najczęściej stosuje się gunnera lub gunera.

Gunnera (gunera, parzeplin) – co to za roślina

Gunnera, jak na bylinę, to prawdziwy gigant. Liście gunnery olbrzymiej i brazylijskiej mogą mieć od 1,5 m do ponad 2 metrów średnicy, a wyrastają na ponad metrowych ogonkach. Roślina ma ich kilka, czasem kilkanaście i osiąga średnicę kilku metrów. Nie jest to więc propozycja do małych ogrodów. Najczęściej tworzą one ładną kępę o zróżnicowanej wysokości poszczególnych liści.

Podpowiadamy: Jak uprawiać rabarbar w ogrodzie

Liście gunnery mogą kojarzyć się z rabarbarem – potocznie bywa nawet nazywana rabarbarem olbrzymim (to popularna nazwa również w języku angielskim – giant rhubarb), jednak botaniczne te rośliny nie są spokrewnione. Podobnie jak rabarbar mają czerwonawe ogonki liściowe, jednak są one pokryte wyrostkami, przypominającymi kolce. Są też znacznie od nich większe.

Gunnera ma nie tylko imponujące liście. Wytwarza drobne kwiaty, ale są one zebrane w kwiatostan przypominający maczugę, a dorastający do ponad 1 m wysokości. Najczęściej początkowo jest on jasnozielony, z czasem brązowieje. Potem w miejscu kwiatów pojawiają się drobne owoce (pestkowce). Gunnery są zapylane zarówno przez wiatr, jak i owady błonkoskrzydłe.

Gunnera, ale jaka?

Gunnery, zwane po polsku parzeplinem, w naturze mają sporo gatunków, które rosną przede wszystkim na półkuli południowej. Gatunki najczęściej uprawiane w ogrodach pochodzą z Ameryki Południowej. Jest z nimi trochę zamieszania, związanego z nazwami.

Spotyka się gunnerą olbrzymią (Gunnera manicata), która rośnie dziko w Brazylii. Ale po polsku gunnerą brazylijską nazywa się gatunek rosnący w… Chile, którego botaniczna nazwa to Gunnera tinctoria (po angielsku jest nazywana „zgodnie z geografią” Chilean gunnera). W sprzedaży można spotkać obie rośliny, pod różnymi, często pomieszanymi nazwami.

Jakie są podstawowe różnice między tymi dwoma gatunkami? Otóż tak zwana gunnera brazylijska (Gunnera tinctoria) jest nieco mniejsza, choć w polskich warunkach obie rośliny osiągają podobne rozmiary. Ma też mocniej powcinane liście, o bardziej klinowatym kształcie. Na czerwono zabarwione są często nie tylko łodygi, ale również kwiatostany. Jej ważną zaletą jest to, że jest bardziej odporna na mróz niż gunera olbrzymia (Gunnera manicata). Kupując rośliny najlepiej zwracać uwagę na nazwy łacińskie.

Podpowiadamy: Jakich roślin lepiej nie sadzić w ogrodzie

Uwaga na gunnery w Europie

W Polsce można uprawiać obydwa gatunki, jednak w niektórych krajach Europy (i na Nowej Zelandii) gatunek Gunnera tinctoria jest uznany za inwazyjny i nie wszędzie można go dowolnie sadzić (znajduje się na liście obcych gatunków inwazyjnych UE, które mogą zagrażać europejskiej przyrodzie i na tej podstawie poszczególne kraje mogą wprowadzać ograniczenia w jego uprawie).

W Polsce ze względu na klimat takie zagrożenie nie występuje, jednak jeśli nasz ogród znajduje się gdzieś indziej w Europie, sprawdźmy miejscowe przepisy (nie przywoźmy też tej rośliny z Polski).

Licencja CC BY-SA 3.0

Jak uprawiać gunnerę w ogrodzie

Gunnery pochodzą z regionów zwrotnikowych, z ciepłym, umiarkowanym klimatem. Oznacza to, że nie służą im upały, ale nie są też odporne na mróz. Potrzebują za to dużo wilgoci, zarówno w glebie, jak i w powietrzu. Gunnery najlepiej sadzić w miejscach lekko zacienionych, tak żeby słońce nie parzyło ich liści. Poza tym stanowisko powinno być zaciszne i osłonięte od wiatru, który może łamać ich liście.

Poznaj też: Lepiężniki - rośliny o wielkich liściach i dziwnych kwiatach

Ponieważ gunery to olbrzymy, potrzebują bardzo żyznej, próchniczej i przepuszczalnej ziemi. Przed posadzeniem roślin warto wykopać dół większy niż średnica bryły korzeniowej i wzbogacić go mieszanką odkwaszonego torfu, suszonego lub dobrze przekompostowanego obornika albo kompostu, a na nieprzepuszczalnych ziemiach – należy również dodać piasek. Odczyn ziemi powinien być lekko kwaśny (pH 6).

Pielęgnacja gunery - nawożenie i podlewanie

W kolejnych latach gunnerę trzeba regularnie zasilać – nawozami organicznymi lub azotowymi. Robi się to przede wszystkim wiosną. Nie należy zasilać gunery jesienią, bo powinna przygotować się do zimowania.

Gunnery muszą mieć stale wilgotną ziemią, dlatego dobrze je sadzić w pobliżu oczek wodnych. Jeśli gleba nie jest dostatecznie wilgotna, trzeba pamiętać o ich regularnym podlewaniu. Rośliny nie można przesuszyć. Podczas suchej pogody gunerę warto też zraszać.

Polecamy: Rośliny na wilgotną i mokrą ziemię

Zimowanie gunnery

Gunnera swoją docelową wielkość i pełnię urody prezentuje dopiero po kilku latach (kilka sezonów trzeba też czekać, aż zakwitnie). Dlatego trzeba jej zapewnić odpowiednie warunki zimowania, bo nie jest odporna na mróz i polskiej zimy, nawet łagodnej, nie przetrwa bez okrycia.

Gunnery okrywa się, kiedy chłody zwarzą jej liście. Warto je wykorzystać jako pierwszą warstwę osłony. Podczas przymrozków warto okryć ją agrowłókniną. Jednak kiedy ujemne, kilkustopniowe temperatury utrzymują się przez kilka dób, gunnerę okrywa się grubą (nawet 0,5 metrową) warstwą słomy lub liści itp. Izolację warto zabezpieczyć przez rozwiewaniem, ale też nadmiernym przemakaniem (musi jednak być dostęp powietrza).

Rozmnażanie gunnery

Gunnerę można rozmnażać przez podział kłączy, jednak to osłabia wzrost rośliny. Natomiast uprawa z nasion jest dość skomplikowana. Najlepiej kupić gotową sadzonkę (są w ofercie niektórych sklepów internetowych, rzadziej spotyka się je w stacjonarnej sprzedaży).

Oceń artykuł
0,00 / 0 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy
Więcej na ten temat:

,

Autor: Katarzyna Laszczak

Polecamy Ci również

Zobacz także